Gimnazjum nr 2 wspominam bardzo dobrze. Należy pamiętać, że jest to okres dojrzewania, a więc moment bardzo trudny zarówno dla młodego człowieka, jak i jego rodziców czy nauczycieli. Dorastanie cechuje się dużą krytyką wymierzoną przeciwko całemu światu. Szczerze mówiąc, rzadko krytykowałem jednak to gimnazjum, bo było naprawdę super.

Przyjaźnie, które zdobyłem w murach tej szkoły, trwają do dziś. Nauczyciele Dwójki potrafili zainteresować lekcją i dogadać się z uczniami. Zawsze starali się działać na naszą korzyść i byli skłonni zostawać po godzinach pracy, aby wytłumaczyć wszystko od początku. Również wycieczki szkolne odbywały się w przyjemnej atmosferze. Staraliśmy się je organizować tak, abyśmy mogli się trochę wyszaleć i odpocząć po całym roku ciężkiej nauki. Najlepsze wspomnienie, jakie uwieczniło się w mojej głowie, to bal gimnazjalny. Nauczyciele i rodzice dali nam wolną rękę co do jego organizacji. A rezultat był niesamowity.

Często wieczorami wracam do starych albumów sprzed 8 lat, kiedy to jeszcze byłem              w pierwszej klasie. Mam nadzieję że przyszli uczniowie tego gimnazjum będą chętnie wybierać tę szkołę, gdyż dostarcza ona wielu cennych wspomnień, pozytywnych doświadczeń i pozwala zdobyć przyjaźnie na całe życie.

Sebek

Lata spędzone w Gimnazjum nr 2 wspominam bardzo pozytywnie. W szkole panowała bardzo przyjazna atmosfera. Dużym ułatwieniem był fakt, że przechodziliśmy do gimnazjum całymi klasami, a co się z tym wiąże weszliśmy do nowej szkoły, zachowując stare znajomości i przyjaźnie. Najlepiej wspominam lekcje języka niemieckiego, podczas których rozwinęło się moje zamiłowanie do tego języka. Przyczyniła się do tego pani ucząca niemieckiego (Iwona Rzymowska - Hołysz), która prowadziła lekcje w bardzo ciekawy sposób, stosując różne ciekawe zabawy dydaktyczne

. Gimnazjum było nie tylko miejscem nauki, ale również miejscem, gdzie nawiązywało się nowe przyjaźnie oraz świetnie się bawiło. Bardzo podobały mi się dyskoteki szkolne, w których cała moja klasa zawsze chętnie brała udział. Podczas dyskotek bawiła się razem cała szkoła.

Wyjeżdżaliśmy również na różne wycieczki, które organizowała nasza wychowawczyni   (Pani Iwona Gajowiak). Była to świetna okazja do zintegrowania klasy. Najbardziej zapadła mi w pamięć trzydniowa wyprawa do Krakowa i Wieliczki.

Okres gimnazjum zakończył się egzaminami, do których przygotowywaliśmy się przez trzy lata. Na szczęście większość z nas była zadowolona z ich efektów. Ciężka praca się opłaciła.

Koniec gimnazjum wiązał się również z balem gimnazjalnym, na którym pojawiły się wszystkie trzecie klasy. Każda z klas przygotowała poczęstunek i dekorowała salę. Wieczór był bardzo udany, wszyscy tańczyli do samego końca, nie zważając na bolące nogi czy wysokie obcasy.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich absolwentów „Dwójki”!

Aga

7 czerwca 2011

 Hej! Czy ściąganie jest ok?

 

    

            Piszę ten artykuł oczywiście z myślą nie tylko o gimnazjalistach, gdyż problem dotyczy wszystkich uczniów i to w każdym wieku. Zacznijmy jednak od krótkiego przypomnienia: ściągawka jest to swoista pomoc naukowa, najczęściej w postaci małej karteczki zapisanej drobnym druczkiem. Zawiera najczęściej symbole matematyczne lub chemiczne, ale oczywiście nie tylko. Ściągawki bywają zrobione niedbale, na małych często niechlujnych kawałkach papieru, ale można też spotkać prawdziwe dzieła sztuki – wykonane z ogromną starannością i dbałością o formę i szatę graficzną. Patrząc na ten małe dzieła sztuki, zastanawiam się czasem, czy nie warto by stworzyć muzeum ściąg lub co najmniej wystawy… Ściągawki – i te byle jakie i te dopracowane  - znajdują się na ogół w piórnikach, rękawach uczniowskich bluz lub w kilku innych miejscach, których raczej nie powinnam zdradzać. Wszystko zależy od pomysłowości. Jaki jest ich cel? Wiadomo – te mini karteczki ratują nas w wielu sytuacjach, pomagając w uzyskaniu wyższych ocen. Wszystko jasne, więc o czym tak naprawdę jest ten artykuł? Chodzi o zastanowienie się nad istotą zjawiska, jakim jest ściąganie… A to zagadnienie nie jest już tak proste.

            Podczas teoretycznych rozmyślań nasuwa się mnóstwo pytań i wątpliwości, które nie pojawiają się w naszych głowach na co dzień, gdy bez większego zastanowienia robimy ściągę, a potem wyciągamy ja na sprawdzianie. Aby uporządkować natłok myśli, zadałam kilka pytań jednemu z naszych pedagogów – Pani Aleksandrze Moroziewicz – nauczycielowi hiszpańskiego.

O: Co Pani myśli o ściągawkach?

A.M.: Moja polonistka zawsze powtarzała, że ściągawki są ok. Jednak, kiedy był sprawdzian, musiały zostać w domu. Miały służyć po prostu nauce i powtórzeniu materiału. To naprawdę niezły sposób.

O: A czy ściągała Pani kiedyś?

A.M.: Oj…<śmiech> parę razy się zdarzyło, ale wierz mi, nie czułam się z tym dobrze…

O.: Czy to prawda, że nauczyciel korzysta z konspektów? Przecież to też rodzaj ściągawki!

A.M.: Można powiedzieć, że konspekt jest pomocą dla nauczyciela, ale nie ma w tym nic złego. To po prostu element warsztatu pracy. Problem byłby wtedy, gdyby nauczyciel nie umiał

przeprowadzić lekcji bez takiego konspektu, a takie sytuacje chyba się nie zdarzają.

O.: Jeszcze jedno pytanie: Czy jako nauczyciel potępia Pani ściąganie?

A.M.: Uważam, że każdy sprawdzian, czy nawet kartkówka mają na celu zdiagnozowanie postępów ucznia. Mają dostarczać informacji dla samego ucznia i jego nauczyciela na temat tego, co już zostało zrobione, a nad czym należy jeszcze pracować. Bez takiej rzetelnej informacji oszukujemy sami siebie. W końcu przecież nie uczymy się dla ocen… tak przynajmniej powinno być.

            Po rozmowie z przedstawicielami ciała pedagogicznego zadałam kilka podobnych pytań moim kolegom z klasy – Dominikowi i Kajtkowi. Zgodnie stwierdzili, że ściągawki są nieodzowne w sytuacjach awaryjnych. Nie zawsze przecież zdążymy nauczyć się wszystkiego, a szkoda zmarnować sobie oceny z powodu jednego nieprzygotowania do sprawdzianu.

            A co na ten temat największa ściągawka świata – INTERNET? Poczytajmy:

Na uniwersytecie w Sofii - najstarszej bułgarskiej wyższej uczelni - powstaje muzeum... ściągawek - informuje dziennik "Nowinar". Na pomysł wpadł dziekan wydziału historycznego uczelni, prof. Iwan Iłczew, kiedy na tegorocznych egzaminach wstępnych na historię złapano aż 27 ściągających. W dalszym ciągu najbardziej rozpowszechniona jest ściągawka papierowa, zwana po bułgarsku "pisztow" (pistolet) - długi, zwinięty w harmonijkę wąski kawałek papieru. "Nigdy nie potrafiłem zrozumieć, jak można odczytywać tak drobne literki, którymi napisane są klasyczne ściągawki i ile czasu trzeba, żeby je przygotować" - mówi profesor. W ciągu długoletniej pracy na uniwersytecie prof. Iłczew widział już ściągawki w pończochach, przywiązane gumką kartki, które same wracają do kieszeni, długie teksty napisane na rękach, kartki z najdziwniejszymi kodami, których opanowanie jest trudniejsze od nauczenia się danego przedmiotu. Wraz z postępem techniki, w ostatnich latach do ściągania zaczęto masowo stosować telefony komórkowe i MP3, chociaż jeszcze w latach 70. dokonywano prób dyktowania z pobliskich pomieszczeń - przypomina dziekan. Uważa on, że komórki wykorzystywane podczas nieuczciwego procederu powinny być konfiskowane. W tym roku egzaminatorzy spotkali się z dwiema jednakowo brzmiącymi pracami. Zainteresowanie nimi wzbudziło użyte w obydwu nietypowe słowo. Autorów nie złapano na gorącym uczynku, a uznane za nieważne obydwa opracowania trafią do muzeum.

No proszę, czyli to zjawisko międzynarodowe…  Problem pozostaje więc otwarty… Trudno bowiem jednoznacznie osądzić to zjawisko. Co na przykład z rzeczami, które musimy zaliczyć, a które na pewno nigdy nam się nie przydadzą? Czy nie szkoda energii na ich pamięciowe opanowanie? Ale z drugiej strony, skąd tak naprawdę możemy teraz wiedzieć, jaka wiedza przyda się nam w życiu? A i pamięć należy ćwiczyć, bo -  jak mówi moja polonistka – organ nieużywany ulega degradacji… Pomyślcie o tym podczas robienia następnej ściągawki…

Muszę kończyć, bo wybieram się do lekarza. Hmm, mam nadzieję, że nie ściągał na studiach medycznych…

 

Ola Kwiecień

Jestem jeszcze, a może trzeba powiedzieć: będę już tylko kilkanaście dni, uczniem         klasy 3 ,,a" Gimnazjum nr 2 im. Komisji Edukacji Narodowej w Lublinie - rocznik 2007-2010.
25 czerwca pożegnam się wspólnie z koleżankami i kolegami z murami ,,Dwójki".
Jak ten czas pędzi… To już koniec gimnazjum! Trzy lata przeminęło bezpowrotnie jak błyskawica. Nie uważam tych chwil i radosnych, i czasami trudnych za stracone.             Wręcz przeciwnie. Lata spędzone wspólnie z nauczycielami i wpajanie przez nich wiedzy do naszych często "ospałych" głów wyszło nam, mam nadzieję, na dobre.
Ten mimo wszystko beztroski czas na pewno zapadnie na długo w naszej pamięci. Mówi się trudno, czas płynie i musimy opuścić ,,Dwójkę" i iść dalej do nowego, nieznanego nam liceum czy technikum. Rozejdziemy się w różne strony, ale tak jak w słowach hymnu Gim.2 postaramy się uczyć, bo ,,(...) Wciąż jesteśmy jeszcze młodzi, by nie wypaść w życiu źle".
            Słowa podziękowania składam Dyrekcji i wszystkim Nauczycielom,                              a w szczególności mojej Pani Wychowawczyni - Beacie Karwowskiej za trud włożony          w nasze wychowanie przez te trzy lata.
Zawsze, ze szczególnym wzruszeniem wspominać będę wszystkich moich współtowarzyszy ,,szkolnej doli i niedoli". Dziękuję Wam, koleżanki i koledzy, za wspólnie spędzone dni,        a słowa refrenu hymnu niech będą naszym wspólnym podziękowaniem !
,, Dwójka kształci, wychowuje,
Uczy także życia nas.
Dziś mówimy jej dziękuję
Za ten poświęcony czas."

                                                                                              Wojtek Krzyżanowski

Bardzo się ucieszyłam, widząc, że na stronie „Dwójki” znajduje się miejsce na gimnazjalne wspomnienia. Pomyślałam, że warto sięgnąć pamięcią do chwil spędzonych      w tej szkole, bo były one naprawdę miłe. Należę do pierwszego rocznika – tego eksperymentalnego, od którego rozpoczynało się funkcjonowanie nowego typu szkół, jakim były gimnazja. Pamiętam do dziś pierwsze chwile na Lwowskiej. Obawiałam się, że jako spokojna osoba zginę w tłumie. A jednak szybko znalazłam przyjaciół. Atmosfera była naprawdę dobra, a przyczynili się do tego nie tylko moi rówieśnicy, ale i nauczyciele. Nie zdarzyło mi się, aby któryś z nich zawiódł mnie w jakiś sposób, czy odmówił pomocy.

Najlepsze wspomnienia wiążą się jednak z wycieczkami i szkolnymi dyskotekami. Zawsze czekaliśmy na nie niecierpliwie i prawie zawsze nauczyciele dawali się namówić na przedłużenie zabawy.

            Serdecznie pozdrawiam wszystkich nauczycieli „Dwójki”, a młodszym kolegom życzę, by w przyszłości równie dobrze jak ja wspominali ten okres życia.

 

                                                                                                                      Anka S.

MOJA „DWÓJKA”


Jestem uczennicą klasy III „A” Gimnazjum nr 2 w Lublinie. Niedługo pożegnam się z murami tej szkoły. Zbliżający się koniec edukacji gimnazjalnej zachęca do wspomnień. Wydaje się, że tak niedawno, z niepewnością, przekraczałam próg nowej szkoły. A tu już mijają trzy lata. Był to czas wytężonej pracy, która nie zawsze przekładała się na super oceny. Niestety, nic za darmo. Jeżeli chce się coś osiągnąć, trzeba wykazać się wytrwałością i samozaparciem. Te cechy zawsze rozwijała we mnie moja mama, ale także moi nauczyciele. Oprócz przekazywania wiedzy i praktycznych umiejętności, uczyli jak żyć i radzić sobie w trudnych sytuacjach. Byli otwarci, zawsze potrafili wysłuchać, starali się rozwiązać każdy problem. Dzięki temu wiele się nauczyłam. Mogłam rozwijać również moje zainteresowania. W szkole odbywają się zajęcia sportowe oraz liczne koła zainteresowań, przygotowujące do olimpiad przedmiotowych i konkursów. Najbardziej lubiłam konkursy z biologii i plastyki. Dzięki konsultacjom z Panią Beatą Karwowską – nauczycielką biologii, zdobyłam pierwsze miejsce w kategorii szkół gimnazjalnych oraz tytuł laureata etapu okręgowego XXII edycji konkursu pod hasłem „Mój las”.

Szczególnie ciepło myśleć będę o wolontariacie, w którym podejmowałam różne działania na rzecz Hospicjum im. Małego Księcia w Lublinie. Wspólnie z koleżankami i kolegami ze szkoły brałam udział w akcjach zbiórki funduszy i produktów żywnościowych, pomagałam w wysyłaniu podziękowań dla dobroczyńców placówki, byłam na otwarciu nowego domu hospicjum, organizowałam kiermasze świąteczne, z których dochód zasilał konto hospicjum. Zawsze podziwiałam Panią Elżbietę Kutyłę, która sprawuje pieczę nad grupą wolontariuszy gimnazjum. Udzielało nam się jej zaangażowanie, dobre serce i poczucie humoru.

Szkoła to jednak nie tylko nauka. W czasie tych trzech lat zorganizowaliśmy wiele uroczystości rocznicowych, dni otwartych, przedstawień, wyjść do kina i do lubelskich muzeów. Jednak najważniejszą imprezą dla mnie, a z pewnością dla moich rówieśników także, był bal gimnazjalny.

Zawsze ze wzruszeniem wspominać będę wszystkich nauczycieli, koleżanki i kolegów. Jestem pewna, że trud pedagogów i moja ciężka praca zaowocują w przyszłości.


Kasia Filip


Mamy się czym pochwalić!

 

 


DWÓJKA” - JAKO JEDYNA SZKOŁA Z LUBLINA -

 

- OTRZYMAŁA WYRÓŻNIENIE W TEGOROCZNYM

 

KONKURSIE PAPIESKIM

 

ŻYŁ DLA NAS – ŻYJE Z NAMI”


W tym roku nasza szkoła po raz pierwszy brała udział w „KONKURSIE PAPIESKIM”. Choć należy on do konkursów kuratoryjnych, ma jednak zupełnie inny charakter. Biorący w nim udział muszą zaplanować, zrealizować, a także odpowiednio udokumentować przedsięwzięcie (w formie projektu, programu lub innego typu działań) dotyczące wdrażania w życie przesłania Jana Pawła II.

Społeczność naszego gimnazjum podjęła decyzję, że warto podzielić się przy tej okazji doświadczeniami wynikającymi z pracy w wolontariacie. Tak też się stało. Na projekt zaprezentowany przez „Dwójkę” złożyły się teksty literackie, zdjęcia, przykładowe scenariusze imprez, artykuły szkolnego koła dziennikarskiego, prace plastyczne. Wszystkie te materiały stały się sugestywną ilustracją działań na rzecz potrzebujących. Wyróżnienie, które zdobyliśmy, świadczy o tym, że jury doceniło nasz wkład pracy, a przede wszystkim otwarcie na drugiego człowieka.

Przy realizacji projektu pracowała niemal cała szkoła. Całość koordynowały Panie: Małgorzata Brzozowiec, Elżbieta Kutyła i Ewa Borkowska.


Serdecznie gratulujemy!

Konkurs Przedmiotowy z Biologii
 
 
Dnia 29 maja 2009 r. na KUL-u odbyło się podsumowanie konkursów przedmiotowych organizowane przez Lubelskiego Kuratora Oświaty.
Nasza uczennica Aneta Koręba z klasy 3a uzyskała tytuł laureata konkursu przedmiotowego z Biologii, uzyskując najwyższą liczbę punktów w województwie. Uczennicę przygotowywała p. Beata Karwowska.
 
 

Minął kolejny rok szkolny. 26 czerwca pożegnaliśmy się z kolegami kończącymi klasy trzecie. Na uroczystym

zakończeniu Roku Szkolnego 2014 / 2015

"najlepsi z najlepszych" odebrali świadectwa z czerwonym paskiem, nagrody i dyplomy za sukcesy w licznych konkursach. Jak każdego roku nagrodzona została duża grupa uczniów aktywnie działających w wolontariacie. Po krótkiej części artystycznej pożegnaliśmy się z wychowawcami,  kolegami i ....

witajcie wakacje!!!

 

  

 

     

 

  

 

     

 

  

 

 

 

 

  

 

    


 
 
 
  
 
 
  
 
 

25 czerwca uczniowie naszego gimnazjum wybrali się na

wycieczkę do Warszawy.

Już na pierwszym postoju "Pod Delfinkami" rozpoczęła się dobra zabawa.

 

  

 

 

 

 

 

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Stadionu Narodowego, który wywarł duże wrażenie nie tylko na kolegach uczących się i trenujących piłkę nożną w klasach pod patronatem MOTORU LUBLIN. Porównując go z nowym stadionem Arena Lublin nie znaleźliśmy powodów do wstydu. 

 

 

 

 

 

 

 

   

 

 W Złotych Tarasach zjedliśmy obiad i odzyskaliśmy siły do dalszego zwiedzania. Ostatnim przystankiem było Centrum Nauki Kopernik- bardzo lubimy "muzea", w których można wszystkiego dotknąć. Bardzo szybko minęły nam dwie godziny nauki, poznawania w praktyce praw fizyki, zjawisk przyrodniczych i doświadczeń z różnych dziedzin nauki. 

 

 

 

 

 

 

 

     

 

Zmęczeni zabawą i w dobrych humorach wróciliśmy do Lublina.