Dąb pamięci

Katyń – pamiętamy!

czyli

uroczystość posadzenia dębu upamiętniającego

porucznika Władysława Beksińskiego

 

            13 października 2010 roku miało miejsce wydarzenie ważne nie tylko dla naszego gimnazjum, ale również całej społeczności lokalnej – posadziliśmy Dąb Pamięci, który ma przypominać o jednej z ofiar zbrodni katyńskiej – poruczniku Władysławie Beksińskim.

Uroczystość wpisała się w program „Katyń – ocalić od zapomnienia”. Jego celem jest posadzenie 21.473 Dębów Pamięci na 70. rocznicę zbrodni katyńskiej. Każde drzewo upamiętnia konkretną osobę, która zginęła w Katyniu, Twerze lub Charkowie, według zasady – jeden dąb to jedno nazwisko.

Byliśmy zaszczyceni faktem, że na uroczystość przybyli bliscy naszego Bohatera: wnuczka – Pani Maria Pomirska wraz z mężem, wnuk – Pan Paweł Beksiński oraz córka chrzestna – Pani Grażyna Płodowska. Gościliśmy też Prezesa Stowarzyszenia Rodzina Katyńska Lublin – Panią Danutę Malon, przyjaciół rodziny porucznika Beksińskiego, ks. proboszcza Parafii p.w. Matki Boskiej Wspomożenia Wiernych – Janusza Garbacza, księdza kapelana Rodzin Katyńskich - Tadeusza Liminowicza   oraz  księdza profesora Andrzeja Szostka, a także przedstawicieli władz miasta, władz lokalnych oraz oświatowych.

  

 Posadzeniu dębu towarzyszyła piękna, słoneczna pogoda

 

Pani M. Pomirska i Pan P. Beksiński zdjęli szarfę z pamiątkowego kamienia

 

 

      

   

Po poświęceniu i modlitwie Dąb Pamięci został posadzony przez najbliższych por. W. Beksińskiego, Panią D. Malon – Prezesa Stowarzyszenia Rodzina Katyńska Lublin, Panią A. Sobowiec – Dyrektora Gimnazjum nr 2 oraz K. Stanka -  przedstawiciela społeczności uczniowskiej

 

Po przemówieniu ks. prof. Andrzeja Szostka oraz wystąpieniu uczniów, którzy przypomnieli najważniejsze fakty o zbrodni katyńskiej, a także zaprezentowali sylwetkę porucznika Władysława Beksińskiego, na sali gimnastycznej odbyła się druga część uroczystości. Jej najważniejszym akcentem było wystąpienie wnuka, wnuczki i córki chrzestnej naszego Bohatera. Ukazali oni porucznika Beksińskiego nie tylko jako wielkiego patriotę, ale przede wszystkim jako człowieka z ogromnym poczuciem humoru i oddanego swojej rodzinie.

  

 

                                                     

   

 

 Wspomnienia najbliższych Władysława Beksińskiego wycisnęły niejedną łzę


 

„Opowiadania, które słyszałam o Dziadku, były mniej szczegółowe. Mój Ojciec miał tylko jedenaście lat jak ostatni raz widział swojego Ojca.

Wychowałem się w Londynie, a Babcia mieszkała w Brystolu, stąd moje wspomnienia są skromniejsze.

Słyszeliśmy, że okupant dał Babci tylko dwie godzin na zapakowanie dobytku przed wywózką. Oszołomiona chodziła po domu trzymając Dziadka buty. Żołnierze bolszewiccy rzucili nasze rzeczy do dwóch prześcieradeł i z tym rodzina została wywieziona na Syberię. Tam, w 1943 roku doszły nas wieści, że Niemcy odnaleźli dwadzieścia tysięcy ciał w Katyniu. Wśród zamordowanych był nasz Dziadek.

Babcia z dwójką dzieci uciekła z Syberii do Teheranu. Tata mój musiał być zapisany do wojska, jako Kadet Wojskowy. W 1946 roku, kiedy nie mogliśmy wrócić do domu, znaleźliśmy się Anglii, która stała się naszym drugim domem. Nigdy nie znałem Dziadka, ale pamięć o nim jest dla mnie, dla mojego brata i siostry bardzo ważna. Dziś nie mogą tutaj być, ale duchem są z nami. Moja dziesięcioletnia córka na historię swojego pradziadka i rozumie gdzie i co się jemu stało. Dzięki Bogu, przez to co dzisiaj się dzieje, pamięć o Nim nie zaginie.”

Lublin, 13 października 2010                  Paweł Beksiński, wnuk Władysława Beksińskiego

 

„Ciotka prosiła mnie, żebym powiedział kilka słów o Dziadku. Nie będę mówił o faktach historycznych- są podane w Internecie w Archiwach Katyńskich.

Jest oczywiste, że ani ja, ani siostra nigdy Dziadka nie spotkałyśmy- znamy go z opowiadań Babci i Mamy. Dzięki tym opowiadaniom Dziadek zawsze był częścią rodziny.

Słyszałyśmy, jak Dziadek kupił samochód, jeden z pierwszych w Wołkowysku i naturalnie nowe suknie i płaszcz dla Babci, żeby mogła się pokazać elegancko ubrana w nowym samochodzie.

To był ojciec, który potrafił w kinie pożyczyć córce swoje okulary, żeby mogła zobaczyć, co jest na ekranie- Babcia wierzyła, że elegancka panna nie może pokazać się publicznie w okularach, które szpecą.

Nasze ulubione opowiadanie było o dniu, kiedy nasza Mama, bez pytania, pożyczyła rower Dziadka- i złamała kierownicę. Jakąś gałązką zreperowała ją, żeby nie było widać. Nic nie powiedziała Ojcu. Na drugi dzień Dziadek jechał rowerem- i nie mogąc nim kierować- uderzył prosto w płot. Nic nie mówił – spokojnie, kilka dni później powiedział Mamie, że rower jest już zreperowany.

Dziadek był dobrym człowiekiem, który bardzo kochał żonę i dzieci, który pracował na to, żeby im było dobrze, żeby mieli lepsze, wygodniejsze życie. Kochał Ojczyznę, w roku 1919 mając siedemnaście lat, jako uczeń gimnazjalny, zapisał się do wojska i brał udział w bitwach z bolszewikami w 1920 roku. Był oficerem w rezerwie i we wrześniu 1939 roku został powołany do wojska. W kwietniu 1940 roku w lesie katyńskim dał „ swoje dziś za jutro żony, za jutro swoich dzieci, za jutro nasze”.

W 1976 roku na cmentarzu Gunnersbury w Londynie poświęcony została pierwszy pomnik katyński. Na tym pomniku wyryty jest napis:

„Sumienie świata woła o świadectwo prawdzie.”

Dziękuję wam za to świadectwo.

Lublin, 13 października 2010                Maria Pomirska   wnuczka Władysława Beksińskiego

 


              

    

Głos zabrali również między innymi: Dyrektor Gimnazjum nr 2, Prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska Lublin oraz przedstawiciele władz miasta, władz lokalnych oraz oświatowych      

 

Po części oficjalnej zgromadzeni obejrzeli program artystyczny w wykonaniu uczniów klasy IIa Gimnazjum nr 2 w Lublinie.

 

    

    

Program artystyczny został przygotowany pod kierunkiem Pań -M. Mierzwińskiej, E. Borkowskiej i E. Kutyły. Wysłuchaliśmy również pieśni wykonanych przez członków Męskiego Zespołu Wokalnego 

 

    

   

Na zakończenie tej wzruszającej imprezy wszyscy uczestnicy mogli wpisać się do księgi pamiątkowej i obejrzeć wystawę katyńską oraz ekspozycję wykonaną przez uczniów

 

Posadzenie Dębu Pamięci było dla wszystkich uczestników żywą lekcją patriotyzmu i historii. Jesteśmy pewni, że zapadła głęboko nie tylko w pamięć, ale i serca. Mieliśmy bowiem niezwykłą okazję, aby poznać sylwetkę człowieka, który może być autorytetem również w czasach współczesnych.

Będziemy o nim pamiętać!

 

 

Władysław Beksiński urodził się 14 sierpnia 1902 roku w Koprzywnicy nie opodal Tarnobrzega. Był synem Jana i Apolonii. W 1914 roku ukończył czterooddziałową rosyjską szkołę powszechną. Po dwuletniej przerwie, spowodowanej działaniami wojennymi na terenie miejsca zamieszkania, rozpoczął w 1916 roku naukę w Państwowym Gimnazjum w Sandomierzu.                                                                                  

W lipcu 1920 roku jako uczeń piątej klasy zgłosił się na ochotnika do wojska, otrzymując przydział do 3 pułku Legionów w Jarosławiu. Z pułkiem tym odbył kampanię kontrofensywy aż do chwili rozejmu z sowietami.

            W końcu listopada 1920 roku jako niepełnoletni został bezterminowo urlopowany z wojska i powrócił na ławę szkolną do gimnazjum, kończąc siódmą klasę. Maturę zdał w 1923 roku.

            W latach 1923-1926 kontynuował naukę w Akademii Rolniczej w Cieszynie.Po uzyskaniu dyplomu agronoma przez półtora roku zarządzał majątkiem rolnym hrabiego Zdzisława Tarnowskiego w Dzikowie, a następnie przez rok dzierżawą doktora Józefa Kadena w Żurawicy koło Przemyśla.

            Od maja 1928 roku był powiatowym inspektorem rolniczym w Tarnobrzegu, prowadząc wszelkie agendy społeczno-rolnicze i hodowlane oraz przysposobienie rolnicze    w organizacjach młodzieżowych, m.in. w Związkach Strzeleckich.

            Nominację na podporucznika rezerwy otrzymał 1 września 1932 roku, po ukończeniu skróconego kursu w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty w Jarocinie. W opinii dowódców z tego okresu czytamy: zdolności wojskowe duże, fachowo wyszkolony, inteligentny, samodzielny, decyzja powolna, ale trafna, nadaje się na stanowisko dowódcy plutonu.

Podczas wieloletniej pracy zawodowej był trzykrotnie (w 1933, 1936 i 1937 roku) powoływany na ćwiczenia wojskowe dla oficerów rezerwy w celu doskonalenie umiejętności dowódczych i pogłębiania wiedzy wojskowej.

            Przed 1931 rokiem ożenił się z Kazimierą Płodowską – zamieszkałą obecnie w Anglii. Mieli dwoje dzieci – Bogumiłę i Jerzego.

            Od września 1939 roku Władysław Beksiński był dyrektorem cukrowni w Wołkowysku. Zmobilizowany do wojska, brał udział w wojnie obronnej. Został wzięty     do niewoli w nieznanych okolicznościach i osadzony w jenieckim obozie w Kozielsku. Zginął    w Katyniu.